Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby nieruchomości na mapie
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
plynie-w-nas-goraca-krew * <font color="red"> "(...)CÓŻ I NIE ŻAL NIC I ŻAL TAK WIELE..." * lecz WIERZĘ , że *~ "NAJLEPSZE WCIĄŻ MUSI PRZYJŚĆ !!!." </font> - blog4u.pl

"(...)CÓŻ I NIE ŻAL NIC I ŻAL TAK WIELE..." * lecz WIERZĘ , że *~ "NAJLEPSZE WCIĄŻ MUSI PRZYJŚĆ !!!."

:: plynie-w-nas-goraca-krew ::

<JEŚLI JESTEŚ tutaj PIERWSZY RAZ,CZYTAJ OD KOŃCA- PIERWSZA NOTKA - I NIE POTĘPIAJ NIM NIE PRZECZYTASZ DO OSTATNIEJ NOTKI!!!

ZAINTERESOWANYCH ZAPRASZAM NADAL..:)

ZAINTERESOWANYCH ZAPRASZAM NA NOWĄ STRONKĘ.
MÓJ BLOG ZOSTAŁ W CAŁOSCI PRZEZE MNIE PRZENIESIONY,

PONIEWAŻ TEN NIE MA ADMINISTRATORA..:)

PODAJĘ LINK ..


http://plynie-w-nas-goraca-krew.blog.onet.pl/

SĄ TAM WSZYSTKIE NOTKI, KTÓRE DOTĄD POJAWIŁY SIĘ TUTAJ,
ORAZ JUŻ NOWSZE..:)
JEST DALSZA MOJA HISTORIA, MOJE MIŁOŚCI, ROZSTERKI,
TĘKNOTY, PORAŻKI I SUKCESIKI czyli cała JA!



Mój blog tuaj sprawił mi wiele zawodów, cały klimat został zniszczony, przez skasowanie plików ( obrazków) Teraz na nowo odbudowuje go na nowym blogu. Są tam tak samo chronologicznie poukładane z datami jak tutaj notki...:) I dalej prowadzony w mairę systematycznie,
( przynamniej kilka notek na miesiąc) ZAPRASZAM!!! I moja nowa miłość również...

Z czasem też go dopracuje i wszystko z powrotem
będzie miało swój klimat!!!

 

Pozdrawiam wszystkich odwiedzających!!!

Asik


Asik 15/03/2012 17:34:02 [komentarzy 0] SMAK SŁÓW

I'm Your men..." -piosenka L. Cohen'a ( w polskiej wersji śpiewa Bogusław Linda)






ROZDZIAŁ 67

"Jeśli chcesz kochanka zrobię wszystko, co na myśli masz,
A jeśli w inną miłość zechcesz grać, zakryję maską twarz,
Jeśli chcesz partnera, weź mą dłoń,
Jeśli chcesz bym przyjął gniewny cios,
Śmiało weź,
I'm Your men...
A księżyc lśni i łańcuch drży,

A bestia nie chce spać,
Sam nie wiem ile już obietnic dałem Ci,
Lecz nie umiałem spełnić ich,
Na kolanach mógłbym wołać wracaj, ale nie zrobię nic,
Mógłbym pełzać do ciebie i warować u stóp,
Przed pięknem Twym skamleć do utraty tchu,
Palce wbijam w Twe serce, pościel w strzępy rwę,
błagam Cię,
I'm Your men,"




Miłość zawsze jest trudna i ja wiem o tym,
bo za długo żyję na tym świecie aby tego
nie wiedzieć!

Zakochałam się jak licealistka w Mironie,
ale żeby obrazu stało się zadość, to wiem

jedno - my nigdy na stałe nie będziemy!
Za dużo nas dzieli, a za duzo łączy, aby
zrezygnowac z siebie!

Powinam zacząć od tego.

JA i ON- to ukłąd, to związek opierający
się na przyjaźni i seksie...

Tak, seksie...!!!
Ja zakochałam się jak szczupak, i długo z tym
walczyłam, okłamywałam samą siebie,

ale ON to ze mnie wydobył...
W poniedziałek się kochaliśmy...
Nie był to takie proste..bo choć oboje chcieliśmy, oboje bardzo też byliśmy spięci, może dlatego że dotąd łaczyła nas szczególna więź. Taka kumplowsko- przyjacielska.
Teraz nagle wylądowaliśmy w łóżku, i musze powiedzieć, że było mi tak jak nigdy z nikim...

ale ja nie o tym chciałam napisać..
We wtorek jeszcze fruwałam...w środę naszły mnie wątpliwości...

Ustaliliśmy, że w czwartek, lub piątek, ON zadzwoni, a ja będę grzecznie czekać...
na jego telefon.
Z kilku powodów, ja jestem i wiem to bardzo zaborcza, w stosunku do niego nie chcę
taka być...
Poza tym ON po pracy, zaraz jechał od wtorku do mamy, bo remontują jej mieszkanie wspólnie z bratem.
Natomiast jeśli codziennie wisielibyśmy na telefonie, żadne nic nie potrafiło by zrobić, bo nas totalnie rozwalają telefony, rozmowy...
Wczoraj posłał sms-a ale dopiero jak ja nie wytrzymałam i spytałam jak malowanie..
Przeprosił i napisał, że dziś nie da rady, i zadzwoni jutro..( to było wczoraj)
A ja miałam ochotę mu napisać, żeby
spadał..bo ja tęsknie..a ON tak mnie potraktował..

może to ja wszystko komplikuje, nie wiem..może to facet tak podchodzi do tego...
Może jestem jakaś pokręcona i nie potrzebnie sobie wkręcam nie wiem cooo... i po cooo...?
Jestem w NIM zakchona po uszy, ( a to
niepomaga być realistką!) pragne GO
i lubię...lubię pod każdym wzgledem,
przebwać, rozmawiać, droczyć się, kochać....


Ale wiem też, że ON za niedługo wyjeżdża do Niemiec...( szajse!!!) do pracy....i
wtedy moja bajka się skończy...

Skończy na moje własne życzenie...
i ja będę tym razem jak w tej piosence, na kolanach będę wołać wracaj...!!!
Facetom jest trudniej o wiele...się zakochać!
A kobietom odkochać, ot taka ironia losu!
To nie jest też tak, że ON nic nie czuję, bo czuje powiedzialłi dał mi dowód tego nieraz,
ale

jak zawsze ja jestem ta strona bardziej
zaangażowana!!!


Ciekawe czy każda kobieta tak musi sobie i w sobie to komplkować. Rozkładać na części pierwsze, po to by złożyć...
i okazuje się , że nic co wcześniej myślałam, nie pasuje...do reszty!!!

Może powinnma tą notkę nazwać
" części pierwsze"
Ha to jest to...
Na razie czekam jak idotka na jego sygnał, i żeby znów znaleźć się w jego ramionach...
TU przynajmniej nikt nikomu nie obiecuje złotych gór, jak było z Kostkiem!!!


BO facetom to głównie, BA, przede wszystkim chodzi o seks...a nam o czułość, nadskakiwanie i potem o seks!!!!
Co nieee...?

~~~~
A może z miłością to jest tak jak
Bogusław Linda mówi

w filmie " Sara":
"Miłość to jest takie coś, czego nie ma. To takie coś co sprawia, że nie ma litości... To tak jakby budować dom i palić wszystko wokół... Miłość to jest słuchanie pod drzwiami, czy to jej buty tak skrzypią po schodach, miłość jest wtedy, jak do czterdziestoletniej kobiety wciąż mówisz Moja Maleńka i kiedy patrzysz jak ona je, a sam nie możesz przełknąć... Wtedy, kiedy nie zaśniesz, zanim nie dotkniesz jej brzucha... Wtedy, kiedy stoicie pod drzewem, a ty marzysz, żeby się przewróciło, bo będziesz mógł ją osłonić."











Głosuj (0)
Asik 10/03/2012 09:22:31 [komentarzy 0] SMAK SŁÓW

To możliwość spełnienia marzeń sprawia, że życie jest tak fascynujące. - — Paulo Coelho





ROZDZIAŁ 66
"Zawsze trzeba podejmować ryzyko. Tylko wtedy uda nam się pojąć, jak wielkim cudem jest życie, gdy będziemy gotowi przyjąć niespodzianki, jakie niesie nam los..."
- Paulo Coelho


Hm, wczoraj spotkaliśmy się..i choć było
na początku tak nieswojo, nie mylić
z drętwo...to potem się rozkręciło i to bardzo...
Potem czyli po wielu rozmowach i wypicu kawy
w pubie, poszliśmy do niego...
I tam gadaliśmy, gadaliśmy...
Potem samo wyszło, zaczęliśmy się całować...i rach ciach..byliśmy tak blisko że więcej się nie da...
Było cudownie...
Dopiero poznałam prawdziwy smak miłości...
Jak to jest kiedy mężczyzna kocha, pożąda...
Jest wspaniale czuły...i niesamolubny...
Jakże inny od moich dotychczasowych doświadczeń...
a co najważniejsze MÓJ!!!
Jestem tak szczęśliwa, że fruwam...
że wszystko mi się chce...
że jestem inna...
Miron ...kocham ...no i co naj...najważniejsze..zdobył moje serce,
mnie i nie żałuję...
Taa miłość bez niedomówień...bez
jakiś enigmatycznych ukrytych myśli...
bez naciągania, wyciągania od drugiej
osoby co i jak...
ja kocham...i jestem kochana...
ja jestem ...
S Z C Z Ę Ś L I W A . . .




Głosuj (0)
Asik 6/03/2012 10:49:04 [komentarzy 0] SMAK SŁÓW

Miłość jest jak cień człowieka,...uciekasz to Cię goni!!!!





ROZDZIAŁ 65

"Miłość jest jak cień człowieka, uciekasz, to cię goni, a kiedy ją gonisz ucieka, jak dzień, jak dzień.Nie miałam w życiu życia za wiele bez trosk, co nie znały umiaru
Wierzyłam w miłość prawdziwą na którą przyjaciół wcześniej, nabrało się paru
Z kart samotności, stawiam tarota, a tarot to nie byle jaki Mówi, że gorsze jest od tęsknoty, kiedy tęsknić
Nie mamy już za kim
"
- Alicja Majewska

( pod tym samym tytułem)



Tak miłość jest jak cień człowieka...
Uciekałam, ale nie dałam rady..
Kocham...ale wiecie co jest dziwne...
że ja też jestem kochana...

Nigdy nie z podziewałabym się, że
ja jeszcze będę mogła to napisać...
ale trafiło mnie i to na amen!!!
Kocham...daję słowo...
I nie ejst to taka miłość z komplikowana
jak inne stare...
A najbardziej się cieszę, że Kostek jest mi
totalnie obojętny.
Miron...kocham GO!
On już o tym wie...
i ja też wiem co ON czuje...
Nie mam nawet sily by pisać
o tym.. chciałam tylko
napisać, że ja zagorzata singielka...
Nie chce już być sama...
Mało tego...wiem,
że wszystkie co chciały i mówią,
że chca być same nic nie wiedzą..
ona jeszcze nie spotkały tego odpowiedniego...
I nie ważne kto i co na to...
Kocham Go i chcę z NIM być!
A moje iecko wczesneij czy później tez musi to zaakceptowa..
choć zdaję sobei sprawę że to nie będzie
łatwe!
Reszta sama się ułoży, choć wiem, że
mam przed sobą chwile szczęscia i przepraw z dorastającym synem...
ale dam radę, bo...
kocham!!!






lub koncertowo :


Głosuj (0)
Asik 4/03/2012 05:07:24 [komentarzy 0] SMAK SŁÓW

NIEPEWNOŚĆ - najgorsza forma tęsknoty!






ROZDZIAŁ 64

"GDY CIĘ NIE WIDZĘ, NIE WZDYCHAM NIE PŁACZĘ
NIE TRACE ZMYSŁÓW KIEDY CIĘ ZOBACZĘ
JEDNAK GDY DŁUGO CIĘ NIE OGLĄDAM
CZEGOŚ MI BRAKNIE KOGOŚ WIDZIEĆ ŻĄDAM
I TĘSKNIĄC SOBIE ZADAJE PYTANIE
CZYTO JEST PRZYJAŹŃ CZY TO JEST KOCHANIE"
ADAM MICKIEWICZ...




HM, ale się pokomplikowało,
najgorsze jest gdy dwoje ludzi się spotka...
i sami nie wiedzą co chcą...
ON - chce spróbować, spróbować
tylko BYĆ!
BYĆ na jakiej zasadzie..?
Powiedzmy sobie szczerze -
Romansu?Chwili!?
A potem zobaczymy...
Hm, a potem ON się zwinie
a ja zostanę poobijana znowu emocjonalnie...
Nie wiem czy tak chce ryzykować...
Może chce....
Może nie...
Zbyt wiele nas łączy...
Zbyt wiele nas dzieli...
I bynajmniej nie chodzi tu o wiek!
Nie mam z tym problemu,że jest starszy o tyyyyle lat...
Niee, nie...raczej o co innego tu chodzi!
O Mnie, o godność, człowieka i kobiety!
Mam nadal mętlik w głowie...
Hm, co mam zrobić...
dać się ponieść fali, uczucia..chwili..
czy nie...że też ja
zawsze muszę być tak poukładana, muszę
wszystko przemyslać, nie potrafie być tak ok, nie ważne co będzie...
nie ważne, a dla mnie ważne i to jest Ból!
Napisałam mu dzisiaj maila...
Ciekawe czy zadzwoni...po nim...
Chciałabym wiedzieć na czym stoję!
A nie wiem ani między nami jak jest i co jest...
ani we mnie...
ciężka sprawa...
napisałam nawet wiersz
ale czy ON oddaje to co ja czuję teraz
- raczej nie...
Bo ja gdzieś pod świadomie
chciałabym spróbować...BYĆ!
Tylko być albo aż!!!
Tylko tyle...
Przypomina mi się fragment piosenki
Szczepanika "Kochać"
"...kochać to tak trudno powiedzieć
kochać i nie pytać o nic..."
Tak a mój błąd bo pytam...
Co będzie to będzie i na pewno jaki nie byłby finał tej odnowionej znajomości
tu będzie ostatnie słowo na ten temat!

~~~~~~~~
a to ten wiersz:
~~~~~~~~~~~~~~~


DWA SPOTKANIA
***
Dwa spotkania,
kilka maili,
parę sms-ów
tylko po to
by znów zburzyć
spokój w moim sercu!

*
Kilka słów o miłości
parę o przyjaźni
jakieś słodkie komplementy
wytarczyły...
by nie myśleć jaśniej!

*

Wolę jednak pozostawać
z Tobą w koleżeńskiej więzi
bo gdy już zaczynasz męczyć
mnie swoją osobą...
mogę zmyć się tak po prostu,
nagle czy czym prędzej...
*
Nie męcz proszę mnie słowami
takimi bez pokrycia...
bo znając CIę latami
wiem czego unikasz...
*
Lubić to jest jedno
- wiesz to
kochać
-wielkie słowo
więc na prawdę
daj mi spokój!
- żyjmy tak jak dotąd
czyli raczej zawsze
jakoś tak osobno!!!

*

nie truj tu na nowo...

*
...dwa spotkania,hm, to niewiele
sam to przecież przyznasz
częściej spotykają się przyjaciele
sam mówiłeś mi nieraz!!


Asik

******

Głosuj (0)
Asik 28/02/2012 09:26:03 [komentarzy 0] SMAK SŁÓW

Miłość kpi sobie z rozsądku. I w tym jej urok i piękno. -Andrzej Sapkowski






ROZDZIAŁ 63


Nie ma nic bardziej niesprawiedliwego niż nieodwzajemniona tęsknota. To nawet gorsze niż nieodwzajemniona miłość.

— Janusz Leon Wiśniewski


~~~~~~

No i stało się zakochałam się na umur..jak to się mówi :)
I obawiam sie , że to tak szybko nie minie!
Spotkałam się z NIM!
Wspomnienia wracają z ostatniego spotkania, z rozmów, sms-owania, maili...
a najbardziej z przed ponad 20 lat...
To akie prozaiczne...
Mialam niecałe 18 lat...kiedy zaczął do nas przychodzić.
Nawet nie wiem jak to się stało, wiem , że znałam go dlugo...przedtem...przez brata!
Niby przychodził do nas, do ojca, ale ilekroć zostaliśmy sami, albo kiedy przyszed i nikogo innego nie było...
Gadaliśmy o wszystkim, zawsze było naczej niż z kimkolwiek innym!
Na osiemnastkę dostałam kurs prawka jazdy...
Pamiętam jak śmiał się do rozpuku, że
muszę mu powiedzieć , bo wtedy nie wyjdzie z domu
- na wszelki wypadek!
Kiedy podjął pracę w Niemczech , jakoś czegoś mi zabrakło, (jego obecnosci i wizyt!)
ale życie toczyło się naprzód!
Mało tego , dzwonił stamtąd, a kiedy przyjeżdzął zawsze przychodził....coś przynosił..
Kiedyś zadzwonił w walentynki :)
Mijał czas, wiele się działo u mnie , jak to
w takim wieku...Nie rozumiałam swoich uczuć...
Minęło wiele czasu... miałam już prawie 20 lat!
Nasza znajomość przekształcila się w jakąś fajną przyjaźń. Pewnego wiosennego dnia, zadzwonił
do drzwi...przyszedł w prezencie miał butelkę czerwonego wina.....akurat byłam też sama w domu.
Usiedliśmy w pokoju gościnnym;
gadaliśmy ,śmialiśmy się, tematów nam nie brakowało...
W końcu jakoś tak wyszło...że dałam dwie lampki,
ON nalał po lampce, wypiliśmy...
Potem ja sięgałam po coś i stałam blisko niego,
niczego nie świadoma!
Ściagnął mnie na kolana..i zaczął całować...
To był szok..ale po chwli odwzajemniłam jego pocałunek, po czym zerwałam się z kolan...i pobiegłam do okna, odwróciłam się do niego i spytałam ze łzmai w oczach:
- dlaczego to zrobił?! Dlaczego teraz po winie...że
nigdy nie odważyłby się bez niego...
Opowiadał, że dawno to chciał zrobić!
Potem ktoś przyszedł...z rodziców.
Jeszcze umówiliśmy się na następny dzień, u niego,
żeby spokojnie pogadać!
Długo biłam się z myślami czy iść, ale poszłam...niestety jego nie było, ani potem ani nigdy...Jak się później okazało wyjecha do Niemiec z powrotem!
Nie widzieliśmy się
prawie 20 lat...aż do wtedy w lecie , w tam tym roku!
Po tym jak spędziłam uroczy wieczór z NIM w zeszłą sobotę, nie umiem zapomnieć...
Dużo gadaliśmy dlaczego wtedy tak postąpił.
Mało tego, zrozumiałam dlaczego nie podjął tematu.
Byłam bardzo młoda, i wciąż siostrą kumpla...
Dziś jestem dojrzała, ale teraz ON
się wystraszył...
Czy ja muszę mieć zawsze takiego pecha...
Dobrze mi z NIM się gadało,
dlaczego teraz jak kiedys zamikł...
Nie umiem zrozumieć ani Jego ani swoich uczuć!
Mało tego ja się najzwyczajniej w świecie zakochałam...
na niczym nie umiem się skupić, i wciąż myślę, o NIM!

No i tyle :)





 

 

 


Głosuj (0)
Asik 25/02/2012 12:01:22 [komentarzy 0] SMAK SŁÓW

MIŁOŚĆ JEST JAK WINO UDERZA DO GŁOWY!!!!!






ROZDZIAŁ 62

Miłość jest to jakieś nie wiadomo co, przychodzące nie wiadomo skąd i nie wiadomo jak, i sprawijące ból nie wiadomo dlaczego.

— Luís de Camões


Uła , ale się porobiło...okazuje się, że tak też można. Hm ,ale od początku.


Spotkałam się z kimś kto kiedyś był bliski, i to nie tak bliski...jak facet, ale był przyjacielem...Straciliśmy kontakt zanim jeszcze mogłby się coś rozwinąć...życie toczyło się naprzód.

Minęło 20 lat..i choć wtedy oboje byliśmy dorośli to nie mieliśmy na tyle odwagi aby spojrzeć prawdzie w oczy, że jesteśmy jak to się mówi o krok od zakochania...On nie chciał psuć relacji, ja chyba też nie...i każde poszło
swoją drogą...
Nawet widywałam GO kilka razy ale zawsze
z daleka i bez wzajemnego kontaktu wzrokowego.
...aż do letniego poranka w tamtym roku...

...jechałam na rowerze i o mało go nie
rozjechałam! Stanęłam przywitaliśmy się,
pogadali, wymieniliśmy telefony...i cisza!
Parę tygodni temu zadzwonił, i po wielu przeciwnościach wczoraj spotkaliśmy się na kawie...potem po spotkaniu jeszcze długo sms-owaliśmy. A ja... mam teraz mętlik w głowie!
Próbowaliście kiedyś wyrwać sobie serce, wyrwać uczucie... ja bardzo lubię Mirona,
i nie chcę się zamykać na coś więcej...jednocześnie boję się siebie...
Nie potrafie zapomnieć o Kostku! Pomimo, że to zamknięty rozdział. Nie myślę już tak często o NIM! Mało tego nie myślę kiedy rozmawiałam z M,, kiedy się spotkałam z M., ale
czy to nie jest tak, że jest substytutem!
A nawet jeśli to czy to źle!
Miron chce kontynuować znajomość , nie na zasadzie tylko koleżeńskiej...
Jest inny niż Kostek, ON ma w sobie taką otwartość... ma to czego zabrakło Kostkowi!
Zabrakło mu tej odwagi, otwartości...
Może to dobrze, że nie brakuje tego Mironowi,
ale nie wiem co z tego wyniknie...
czy coś wyniknie..
Najgorzej że śni mi się po nocy, myślę nieustannie....od myśli zaczyna się podobo coś więcej..Myśląc o NIM mam dziwne uczucie...
jak w tym powiedzeniu, a raczej cytacie "

 


Miłość jest jak narkotyk. Na początku odczuwasz euforię, poddajesz się całkowicie nowemu uczuciu. A następnego dnia chcesz więcej. I choć jeszcze nie wpadłeś w nałóg, to jednak poczułeś już jej smak i wierzysz, że będziesz mógł nad nią panować. Myślisz o ukochanej osobie przez dwie minuty, a zapominasz o niej na trzy godziny. Ale z wolna przyzwyczajasz się do niej i stajesz się całkowicie zależny. Wtedy myślisz o niej trzy godziny, a zapominasz na dwie minuty. Gdy nie ma jej w pobliżu - czujesz to samo co narkomani, kiedy nie mogą zdobyć narkotyku. Oni kradną i poniżają się, by za wszelką cenę dostać to, czego tak bardzo im brak. A Ty jesteś gotów na wszystko, by zdobyć miłość."

— Paulo Coelho
"Na brzegu rzeki Piedry usiadłam i płakałam..."

Może na wszystko nie jestem gotowa, jeszcze nie jestem w stanie zrobić, ale na dużo i coraz więcej...i nie wiem czy to dobrze czy źle! Nie wiem, myślę o wszystkim, o latach minionych...i cieszy mnie tylko jedno...że przez to spotkanie myślę coraz mniej o Kostku! Cóż za chwilę minie cztery lata
jak się wydarzyło lawinowo to wszystko, a teraz pora się otrząsnąć...nawet jeśli
właśnie otworzę się na nowe uczucie...inne nowe...ale czy na pewno nowe(?) na pewno młodzieńcze!
Z Mironem to w ogóle jest zawiła sprawa...
Przyjaźniliśmy sie prawie trzy lata...



Miłość nie leci z kranu jak woda, nie możesz jej odkręcać i zakręcać, kiedy tylko zechcesz.

— Stephen King

Myślałam , że już nic mnie niespotka takiego jak nieustanne myśl o kimś, a jednak ktoś odkręcił mi kranik, a ja nie mam siły by go zakręcić! Nie potrafie i chyba nie chce...

 

cdn

 


Głosuj (0)
Asik 19/02/2012 08:47:54 [komentarzy 0] SMAK SŁÓW

PRZYZWYCZAJENIE TO NASZA DRUGA NATURA






ROZDZIAŁ 61

"Wartości duchowe są niematerialne, a jednak mają swoją wagę."
Bogusław Wojnar


I to pewno dlatego nie potrafię,zlikwidować tego bloga.Po pierwsze , bo jestem do niego przyzwyczajona, a po drugie, bo wartości przedstawia niematerialne ten blog
i zapiski w nim...Nawet jak nie można dodawać gifów i obrazków , to i tak kochamm ten
blog i to co w nim...
Mój pamiętnik, moje ja...
"płynie w nas gorąca krew"
Prowadzę go już dosyć długo, i zawsze do niego wracam z sentymentem. To co napisałam w nim, jest z głębi mojego serca i duszy!
To jak przeżywałam, i co jest we mnie te wspomnienia, te bolączki, te rozsterki...i uczucia. Uczucia , które raz są , raz ich nie ma...Sa stale we mie jednak żywe, moge tu wpaść i poczytac o tym co było, jak do przyjaciółki...tyle, że nie zanudzę ją na śmierć kolejny raz powtarzanymi wspomnieniami jak zdrata, stara płyta!
Szkoda mk, że ten blog jakby się rozmył, że pomimo, że dodaje notki, to nie mam aktywacji. Nawet pisałam do administratora, ale jakoś się to obyło bez echa.
Szkoda mi, że nie potrafię, zapomnieć tego co tu jest i że w ogóle był ten blog.
Ten jako jedyny choćby nie wiem co dat nie pkrył kurz! dziwne...
Inne potrafiłam zamknąć oczy i wykasować, ten jakoś NIE!
I nie wiem co jest mi bliższe to co napisałam, przeżywałam czy o kim pisałam..Kostek.
zamknięta dla mnie sprawa...a jednak jeszcze serce drży, jeszcze coś drga...
Chociaż wiem, że nigdy choćby nie wiem co ( podobno nie mówi się nigdy NIGDY!)
nie będe z nim...ale na zawsze zostanie we mnie ten pocałunek, a właściwie dwa...a może trzy pocałunki Żadne potem nie były takie żarliwe i gorące, żadne nie dały tego czegoś, tej fali gorąca i zimna jednocześnie, żaden wreszcie nie wywołał tyle emocji co te trzy, każdy w innym etapie naszego życia!!!
..pierwszy ( prawie pietnaście lat temu a ściślej 14 i pół 26 czerwiec)
jak pocałowalismy się przy
piosence "Euforia" Urszuli
":...nie, nie moge Cię mieć a tak bardzo tego chce...pobiegnę za Tobą do piekła przecież wiesz..."
Drugi po wysłuchaniu poprzedniego dnia
( rok później 29 czerwiec)
"Na granicy łez" Michała Bajora
" ...teraz gdy się stało co się stało...widać od początku szans nie miało, lepiej nic nie mówić by nie ranić, jutro znów bedziemy na Pan Pani.."

I ostatni ( 27 kwiecień 2008r)
po wróceniu się miałam w myśli
"Nie proszę o więcej" Edyty Górniak
"... Nie mów, że dzisiaj nie kończy się świat,
Że ból kiedyś minie, zagoi rany czas
Nie mów, że jeszcze przede mną jest wciąż
To, co najpiękniejsze
Jak mam uwierzyć w to?

Nie proszę o więcej niż możesz mi dać
Czy jeszcze kiedyś powtórzy się
Co zdarzyło się nam...
Co zdarzyło się nam..."
Trzy magiczne pocałunki, trzy pocałunki, w kórych zawirował świat...nic nie istniało...tylko MY! Tęsknie, może nie za nim, może za tymi chwilami, za tymi uniesieniami, za tym uczuciem, za tą chwilą...
Natomiast do dziś, gdy usłyszę piosenkę, która wyłącznie kojarzy mi się z rozstaniem.
Z naszym, ostatnim rozstaniem...
coś mi w środku drży inaczej!

jak po wysłuchaniu piosenki
"Świat się pomylił" Patrycji Markowskiej
"...Każdy deszcz, każda noc, nagi księżyc,
jego czuły wzrok.

Zapach traw, ciepło dni
Jakby trochę magii ktoś odebrał im
Radzę sobie świetnie - przecież wiesz

Tylko w snach powraca myśl, że...
Tam na dnie został twój ślad, głęboko tam twoja muzyka we mnie gra, tam na dnie został twój ślad i moja łza, bo świat się pomylił...

Pierwszy śnieg, uśmiech mój, dźwięki miasta, kolor snów,
Jego szept, każdy świt
Jakby trochę magii ktoś odebrał im
Tylko morzu mogłam zwierzyć się,
jak złamana w głębi jestem...


Tam na dnie został twój ślad, głęboko tam twoja muzyka we mnie gra, tam na dnie został twój ślad i moja łza, bo świat się pomylił...

Powiedz, że - kiedyś uda się, uwolnić duszę mą z uścisku Twoich rąk

Tam na dnie został twój ślad głęboko tam wciąż twoja uśmiechnięta twarz
Tam na dnie został twój ślad i wielki żal bo świat się pomylił,
świat się pomylił... *"


Bo chyba na prawde się pomylił, jak nie świat, to ON, ja , My..nie wiem...głupi los...
ŚWIAT SIĘ POMYLIŁ

Miała być z tego opowieść na tomy , a wyszła "krótka historia"...jak w piosence
Beaty Kozidrak..."to taka krótka historia ,mogłam napisać jej kolejną część, w jego czułych ramionach szybko przychodził sen,nie wierzyłam mu, kiedy mówił , że kocha mnie..."
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

WYJAŚNIENIE
MOJE KOLORY
***
*ciemno czerwony - kolor, który słowa najbardziej pasują
do mnie
* ciemno zielony -Tytuł piosenki
*ciemny fiolet -Wykonawca piosenki
*ciemno pomarańczowy - Tekst piosenki cytowanej, wybranej...,kojarzonej, słuchanej
w tym czasie

*jasny fiolet wzglednie jak kto woli różowy - Tytuł piosenki w tekście, najbardziej poruszający me struny w sercu...to jakby ja ...


WYJAŚNIENIE cd
____

* czerwony - moje notki
*niebieski ciemny to tytuły i podtytuły,
aforyzmy i motta





Głosuj (0)
Asik 5/01/2012 00:55:08 [komentarzy 1] SMAK SŁÓW

ŻYCIE TO SZTUKA KOMPROMISU - KAŻDY DAJĘ TYLE ILE POTAFI!






ROZDZIAŁ 60


ŁATWIEJ RAZEM POD GÓRKĘ NIŻ OSOBNO Z GÓRKI!
Niestety dawno mnie tu nie było.
Bo i pisać nie było o czym. Pryznajmniej nie na tym blogu.
No i weszłam dzisiaj, i się rozczarowałam, bo wszystkie moje obtazki, gify zniknęły. To co tak pieczołowiecie zbierałam, dawałam, robiłam, cała ja, przez lata...nie ma...To wyrażało mnie, mój nastoj, moje uczucia i odczucia., moje przeżycia :bolączki, rozczarowania, rozstania..- nie ma!
Nie chcę mi się od nowa wgrywać, przerabiać...wklejac...choć własciwie nie idzie...
Więc co to już koniec..mojego bloga...koniec:
" płynie w nas goraca krew..".
to wszystko!
Chciałam wejść i napisać, że moja przyjaciółka postanowiła się rozwieść...a ja ją od tego chcę odwieść, bo znam sprawę i uważam , że to kryzys..
facet jest ok, nie pije, nie bije, pracuje, jest opiekuńczy i odpowiedzialny...ale czy to wystarczy!?
I chyba jeszcze się kochają...więc powinni się rozwieść dlatego że ona czuję się samotna
w tym związku!
Chyba nie!
Może to , że poronila rok temu, ich oddaliło zamiast zbliżyć...może to, że jego ojciec jest jak teściowa z dowcipów...ale czy to powód!?
Ja dałabym jeszcze szasnę...oboje są fajni...
i oboje zasługują na szczęście...Szkoda tylko , że oboje je inaczej rozumieją, oczekują i widzą!
Szkoda jak diabli!
A ja jestem sama, ale nie samotna, no dobra czasami!
Jednak potrafię tak zrobic, żeby nie być...
A moja "siostra" (prawdziwa przyjaciółka jest jak siostra) ona jest nieszcześliwa w tym zwiazku i nie chce tego sztucznie ciągnąć, bez sensownie...
a jednak!
Mnie jest jej szkoda, ale nie przeżyję życia za kogoś, nie mam prawa się wtrącąć, i wpływac na decyzje, nie mam prawa za nią żyć i podejmowac decyzji, ani namawiać do czegokolwiek...
Tylko czy jak widzę, że może potem żałować, nie mam prawa jej tego wytknąć.
Otworzyć oczy!?Zgoda to ONA będzie żałować.
Ale czy warto milczeć dlatego że to JEJ życie!
przypatrywać się temu i stać za nią zawsze...ale po cichu, bo to jest jej świat, jej uczucia, jej samotność...jej ból, jej życie, jej decyzja!
Kurcze chyba nie!
Nigdy nie doradziłabym nikomu zostaw kogoś, najwyżej pokazałabym wartość osoby, gdyby była ofiarą w związku... jak byłby to dasmki bokser...
sama przeżyłam to i owo...to wiem jak ciężko jest się podnieść.
ale jeśli jest co ratować, bo sie kochają..jeśli jest odrobina szansy, że mogą być szczęśliwi, to pytam czemu nie!?
Czemu nie pomóc to skleić!
Facet na prawdę jest ok, i nie mówię to z racji kobiety,
a z racji siostry jego żony! TYLKO!!!
Zresztą znam go od dziecka, i ją też!
I mówcie co chcecie ale takie związki, gdzie nagle jest przepaść, trzeba ratować i rzucić im kładkę, najlepiej wąską żeby oboje równo
mogli po niej przejść...
RAZEM!
No i się rozpisałam!
Szkoda tylko że cały mój wspaniały blog jakby powoli szlag trafiał!
to tyle
narka
kiedyś możeeee znów wlecę....i cos skrobnę!








Głosuj (0)
Asik 25/11/2011 04:17:32 [komentarzy 0] SMAK SŁÓW

"JEDNA JASKÓŁKA WIOSNY NIE CZYNI!!!

ROZDZIAŁ    59



"Odpłyniemy w miłość nieznaną..."


cześć

moja miłość odpłynęła...wraz z czasem...

Nie wiem cyz się pomyliłam, czy tak bardzo chciałam ...

Aby ktoś mnie kochał, był...we mnie duszą całą ... , dla mnie..., myślał o mnie ...

Szkoda słów...nie warto nawet rozstrząsać,
ani tu ani w sobie..




Chyba na pewno! Bo chyba chciałam kochać i być kochaną!
Pomyliłam przyjaźń z miłością. Dobrze nam razem jako przyjaciele...nie warto tego psuć..dla próby!
I tyle na ten temat.

 

Pewno zauważyliście , że wróciłam do starego sprawdzonego
sposobu, a mianowicie rozdziałami pisany  blog. Mnie się  bardziej podoba, a WAM?!

Co u mnie. Wszystko się zmieniło.

SYN ma od lutego lekcje NI...jest najlepszy z wszystkich klas trzecich w szkole.. jestem z niego dumna!
Przychodzi do niego Pani trzy razy w tygodniu, nadgoniła z NIM całą trzecia klasę, i jeszcze jeśli miał jakies braki z poprzednich klas ( bądź pozapominał ) to wszytsko ma w głowie..i oto chodzi!!!
Jest bystrym chłopcem, a Pani z ochotą przychodzi jak mówi. Zresztą trafiła mu się bardzo fajna babka...super.
Po tej swojej  pierwszej o którą walczyłam, a nie udało się nie mógł lepiej trafić. Na szcęście nie ma tej co prowadzi jego obecną klasę. Dwa dni temu wróciły z zielonych lekcji, Syn nie pojechał, musiałabym pojechać z nim, taki warunek szkoła postawiła, a mnie najzwyklej w świecie nie stać było na podwójne wakacje w środku roku szkolnego, i tak te stają pod znakiem zapytania.
Więc zostaliśmy w domku, a z ta panią jego i
tak sobie nie wyobrażaliśmy...niech przemówi to, że pojechało mniej niż połowa kalsy..i nie ze względów finasowych...bynajmniej na pewno NIE!


Mama wyjeżdża 1 lipca jak nic nie stanie jej na drodze, podjęła tą decyzje. Na razie jedzie na trzy miesiące, chyba, żeby coś ją zraziło to przyjedzie wcześniej.
A za trzy miesiące zobaczymy co dalej...
Ja zostane sama jak palec, i z jednej strony się cieszę.

Nie umiem się dogadać za bardzo, ostatnio z mamą.
Z drugiej to mi wiele spraw utrudni, ale każdy dorosły człowiek ma prawo do własnej drogi, szczęścia, decyzji...i konsekwencji i smaku wszystkich po tych decyzjach. Mam nadzieję, że jej się uda, choć obie jak rozmawiamy podchodzimy do tego  sceptycznie.

A będzie co ma BYĆ! albo
"Co ma być to będzie..."  ( jak śpiewa Szymon Wydra) 

Jedyna dbra strona tych wydarzeń, ze nawet zapomniałam o rocznicy 27 kwietnia, przeszedł, i nie zapisałam w pamięci go jako rocznicę! To już trzy lata..jak był tamen dzień...!Przeszedł jak wiatr  późną wiosną, 
jak sztorm na morzu...jak ogień na zapałce...phuuuu i nie ma...nie ma nic!





No i na dodatek jak  miałabym mało zmartwień, w wyniku reorganizacji straciłam pracę dwa miesiące temu. Była dorywcza,ale BYŁA.

Teraz nie wiem co dalej. Wszystko się posypało.
Kiedy w końcu zacznie się okres dla mnie dobry!?
Życie jest takie zagmatwane... i nigdy nie wiadomo
co go spotka.(?!)


Głosuj (0)
Asik 4/06/2011 17:14:19 [komentarzy 0] SMAK SŁÓW