Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
plynie-w-nas-goraca-krew * <font color="red"> "(...)CÓŻ I NIE ŻAL NIC I ŻAL TAK WIELE..." * lecz WIERZĘ , że *~ "NAJLEPSZE WCIĄŻ MUSI PRZYJŚĆ !!!." </font> - blog4u.pl

"(...)CÓŻ I NIE ŻAL NIC I ŻAL TAK WIELE..." * lecz WIERZĘ , że *~ "NAJLEPSZE WCIĄŻ MUSI PRZYJŚĆ !!!."

:: plynie-w-nas-goraca-krew ::

"KOLEJNY DZIEŃ NIE WRÓCI JUŻ..."

ROZDZIAŁ 54



"Czy wszystkiemu nie sądzona śmierć,
za prędko? " - Mary Oliver




Na pewno zastanawiacie czemu dziś taki tytuł i temat rozdziału. Otóż w niedzielę doszła do mnie przykra wiadomość. O ile pewne sprawy są za mną, o tyle nie potrafią przejść obojetnie koło śmierci. Nagle zmarła mama Kostka.
Kostek był u siebie, jego córeczka , która za trzy miesiące kończy 8 lat była z babcią. Rozmawiała z nią, i nagle babcia wzięła oddech i upadła, poleciała po sąsiądkę, robili sztuczne oddychanie zanim karetka nie dojechała...niestety nie udało się. Miała 57 lat.
I wiecie co nie chodzi o mnie, co czuję ( bo lubiłam mamę Kostka) ale o tą małą, która ma
na początku swego życia takie przeżycia.
Jedyną osobę, która dawała jej ciepło, miłość, poczucie bezpieczeństwa, i wreszcie po prostu DOM - straciła bezpowrotnie! :(
Ojciec na delegacji, i nawet jak przyjedzie to spędza z nią czas parę godzin. Choć trudno to nazwać spędzaniem czasu razem. Nie bawi się z nia, nie rozmawia, nie zajmuje, po prostu łaskawie bierze ją do swojego mieszkania, włącza jej bajki i tyle. Dotąd musiała przy tym być jeszcze babcia. Mama - poszła w długą z jakimś tam, ma z nim dziecko i nie obchodzi ją mała. Dziadek ma od czasu do czasu dni , gdy też idzie w długą...jedynie babcia poświęciła jej wszystko i nie zdążyła ją wychować, ani wprowadzić ją w świat dorosły z dziecięcego...


A może ona już weszła w niego, tyle,
że przed wcześnie , o wiele za wczęśnie ...smutno mi...
Chciałoby się rzec : "cóż i nie żal nic i żal tak wiele"( jak spiewał Cz. Niemen.)
Dowiedziałam się o wszystkim od mojego byłego, który przyszedł odwiedzić syna...o tym zaraz. Pierw jeszcze chce skończyc ten wątek.
Nie idę na pogrzeb, choć w pierwszym odruchu chciałam, ale uważam że nie wypada. Nie chcę jakieś komentarze sąsiadów, i jakieś myśli Kostka, że ja Bóg wie co chce...
Żal mi , że odeszła tak wcześnie, tak nagle ...
Nic jednak na to nie poradzę, ani ja ani moje rozważania i zdaje sobie z tego sprawę, jednak cały czas myślę, o tej małej...Co ona teraz przeżywa, jak sobie poradzi. W poniedziałek zaczęły jej się ferie...kończy swoją pierwszą klasę za chwilę, za parę dni jest Dzień Babci - pewno w szkole organizują go...a ona została sama - jak ona sobie poradzi. Mój syn jak usłyszał co i jak, to powiedział - mamo to weźmy ją do nas, będę miał siostrę.
Zaskoczył mnie tym, wytłumaczyłam, że nie możemy i dlaczego. A pomyślałam, tak niewiele brakowało, żebyście się razem wychowywali, aby była Twoją siostrzyczką, o której tak marzysz...tak nie wiele. Być może łatwiej byłoby teraz dziewczynce...ale cóż życie toczy się dalej. Wszyscy
tam kiedyś pójdziemy, tylko uważam, że niektórzy o wiele za szybko jak w moim motcie na początku notki.

~~~~~
A ja wyzdrowiałam, choć muszę przyznać że dopiero stanęłam porządnie na nogi po przeszło dwóch tygodniach leczenia. Taka to wredna anginowa grypa...beeee..potem jeszcze zachorował mój syn , a jak kończył on rozłożyła się moja mama. W sumie ja najciężej ją przechodziłam.


Wiecie co najbardziej mnie wkurza w życiu.
Bezmyślność dorosłych ludzi. W tamten poniedziałek bez żadnych wstępów stanął pod drzwiami tatuś mego dziecka. brrrr...
I wiecie po co, jak był ostatnim razem zostawił u mnie kartę czipową z NFZ-etu. I przyszedł ją odebrać. W pierwszym odruchu posłałam go do diabła, i powiedziałam że nie mam...tak po babsku. Syn był w drugim pokoju...ale uszy nadstawił i usłyszał , że tatuś był...
Cyrki zrobił jak nie wiem... a ja zgłupiałam.
No bo cóż jest wart ten człowiek co odszedł z pod moich drzwi, jak nie zapytał o swe dziecko!
Nie zapytał, jak się czuję, czy jest w domu cyz w szkole...i co u niego i czy np może się z NIM zobaczyć. Nie.Chodziło mu tylko i wyłącznie o tą zasraną kartę...I dlatego odesłałam go do czorta przy okazji mówiąc, jaki z niego człowiek, bo niestety nie zainteresował się synem tylko jak zawsze swoimi sprawami tylko i wyłącznie. Po tym jak się dziecko me uspokoiło, ochłonęłam i chwyciłam za słuchawkę. Zadzwoniłam do teściowej, ponieważ domyśliłam się, że tam się musiał zatrzymać. Przy okazji powiedziałam co na temat jej synka myślę, kartę znalazłam więc
obiecałam ją zwrócić. Powiedziałam jak potraktował własne dziecko czyli nie wspominając o nim nawet słowem.
Po paru godzinach dał znać przez gg swego
16-letniego brata z zapytaniem kiedy ma przyjść. Umówiłam się na późne popołudnie...
Synowi powiedziałam dopiero parę minut przed przyjściem tatuśka.
No i przychodzi co parę dni...jutro też ma przyjść. W piątek jak by, nie było, spóźnił się przeszło godzinę, ale po 15 minutach namówił mnie syn i zadzwoniłam klejny raz do teściowej, okazało się, że syn połozył się i zaspał..przecież mogła go obudzić. Wiedziała , że dziecko będzie czekać i są umówieni na 17-stą. Myślałam, że mnie szlag trafi na miejscu. Dziecku trzeba oszczędzić takich emocji, teraz tym bardziej , ale rozmowa dwa dni wcześniej była po darmo.
W niedzielę przyszedł punktualnie i ze smutną wiadomością...
Aby nie było , że to koniec moich problemów.
To hm, oczywiście syn ma wiele negatywnych emocji do swego ojca, ale mu nie powie. Całą złość wylewa na mnie, i ataki mu się zwiększyły. Na ojca nie, bo się boi , iż znowu psiakrew tatuś zniknie, a ja mogę wszystko przyjąć na klatę.



Wczoraj byłam dopełnić formalności w poradni psychologiczno-pedagogicznej w sprawie Indywidualnej nauki. Inaczej się nie da.
W poniedziałek 24.01. 2011 około godziny
14-stej zapadnie decyzja. Mam nadzieję, że dobra. Rozmawiałam też z panią psycholog i uświadomiła mi dlaczego tak reaguje syn na sytuację. Od 16 lutego zaczynamy specjalną terapie, żeby się nauczył radzić sobie z emocjami również tymi trudnymi i złymi.
To nam się przyda i pomoże, mam taką bynajmniej nadzieję. Po to są w końcu specjaliści. Ja jestem otwarta na nowe rzeczy.
Wszystko po to by pomóc dziecku.
A po feriach będzie miał tą naukę w domu a nie w szkole. zaraz poprzestawiam meble, aby było bardziej funkcjonalniej...i łatwiej.
To tyle na dziś dużo tematów nazbierało się,
ale nie miałam kiedy usiąść żeby naklikać.
< klik klik...klik klik>


~~~~~~~~~~~~

kolor notki zmieniłam na niebieski z
czerwonego, bo trudno pisać czerwonym kolorem kiedy poruszamy temat :
... + śmierci !





Głosuj (5)
Asik 18/01/2011 12:10:16 [Powrót] SMAK SŁÓW